lipca 09, 2019

Yankee Candle - BLUEBERRY. Jagodowy zawrót głowy!


Lato to pora roku obfita w owoce sezonowe. Nie wiem jak Wam, ale mi lato kojarzy się głównie z truskawkami, agrestem i jagodami :) Truskawka w świecy zazwyczaj wydaje się być dla mnie zbyt sztuczna, agrestu wcześniej w świecach nie widziałam... A żeby pozostać w owocowo - jagodowym klimacie, przygotowałam dla Was pachnącą recenzję zapachu Yankee Candle - Blueberry. 

Zapach Blueberry od Yankee Candle nie jest nowością na świecowym rynku. Wiem - powinnam podążać za nowościami które serwują nam świecowe firmy, natomiast ja lubię na przekór wszystkiemu wracać do tych odrobinkę starszych zapachów. Uważam, że warto mimo dużej ilości nowinek pokazać też inne zapachy, które od dawna goszczą na sklepowych półkach. 

Soczysty aromat dojrzałej dzikiej jagody… cudownie cierpki i słodki zarazem.

nuty głowy: cierpkie kandyzowane cytrusy
nuty serca: dzikie jagody, maliny, wiśnie
nuty bazy: piżmo, fiołek


Jak zawsze - bez bicia ;) - przyznam się Wam, że kupiłam ten zapach trochę w ciemno, trochę za sprawą koloru i smakowitej etykiety i trochę z miłości do jagód. Nie miałam okazji powąchać wcześniej tego zapachu a że jestem miłośniczką jagód w każdej postaci - czy to w dżemie, w jagodziankach czy prosto z krzaczka - nie mogłam przejść obok tego zapachu obojętnie! Kupiłam go na jakiejś promocji za totalne grosze, z myślą że najwyżej powędruje w świat jeśli nie będzie między nami miłości. 

Pierwsze wrażenie wąchania zapachu na sucho było... dość dziwne. W mój nos uderzył taki dziwnie sztuczno-słodki zapach. Coś jak jakieś pseudo-jagodowe żelki. Gdyby nie fakt, że już trochę znamy się z Yankee Candle i wiem o tym by nie oceniać za szybko świecy na sucho, świeca z pewnością powędrowałaby na grupę sprzedażową. W paleniu wszystkie negatywne aspekty zniknęły! Po dosłownie pięciu minutach pokój wypełnił piękny aromat jagód, tak realistyczny że zamarzyła mi się jagodzianka! 


Blueberry to fenomenalnie odwzorowany jagodowy zapach, chociaż jeśli mam być szczera - dla mnie to bardziej zapach jagodowego dżemu babci (czy jak kto woli konfitury) czy właśnie wspomnianych jagodzianek. I to nie byle jakich! Blueberry pachnie jak gorąca, dosłownie przed kilkoma minutami wyjęta z pieca jagodzianka z niewiarygodnie dużą ilością jagód. Słodko i kwaskowato zarazem - idealne połączenie!

Moc - bardzo dobra! Z ręką na zegarku, po 5 minutach aromat rozszedł się po pokoju. Po godzinie w całym domu czuć było jagody. Po raz pierwszy stwierdzę, że dla mnie ten zapach jest nawet zbyt intensywny. Przy dłuższym paleniu sprawiał, że zaczynała boleć mnie głowa. Także osobom nie lubiącym killerów - odradzałabym zakup bo na prawdę świeca daje czadu!


Lubicie jagody? Jaki jest Wasz ulubiony letni owoc?

Ściskam Was mocno!

3 komentarze:

  1. Uwielbiam świece zapachowe l, chyba gdzieś już widziałam taką, albo podobną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi z letnią porą roku kojarzą się truskawki 😀
    Szkoda że świeca o której piszesz ,jest "Killerem"- już miałam się na nią skusić
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  3. Jagody w świecach rzadko kiedy mi się podobają, ciężko o ich autentyczny zapach, ale ten kusi po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Jeśli spodobał Ci się mój blog - zachęcam do obserwowania.
Ściskam!

Copyright © 2016 W Fotelu , Blogger