grudnia 12, 2018

Jingle Bells od Goose Creek Candle - słodko owocowy zapach Świąt.


     Jeśli czytaliście mój post "Ostatni miesiąc" to na pewno wiecie, że zaplanowałam sporo wpisów - nie tylko tych świecowych (acz te zdecydowanie przeważają na moim blogu). Jednakże co to byłoby za planowanie gdyby coś standardowo poszło nie tak? ;) Trochę porwałam się z motyką na słońce zapomniawszy, że grudzień to czas, w którym oprócz zbliżającej się wielkimi krokami przeprowadzki, mam wiele rzeczy do załatwienia związanych ze świętami Bożego Narodzenia. Ale nic! Podciągam rękawy i przybywam do Was z recenzją świecy, która tak skradła moje serce do tego stopnia, że zepchnęła ukochane Yankee z pierwszego na drugie miejsce ;) Jingle Bells od Goose Creek Candle.




     Jeśli śledzicie wszystkie wpisy z mojego bloga, Instagram czy kanał Youtube (na które to media serdecznie Was zapraszam), zapewne wiecie że Yankee Candle to firma, którą pokochałam kilka lat temu. Miłość rozkwitała - najpierw przy paleniu wosków a później rozhulała się na dobre gdy do domu trafiła moja 1 świeca. Stawiałam tę firmę jako mój numer jeden, nie ważne że były inne firmy, nie ważne że o Yankee trzeba dbać jak o małe dziecko - nic nie było ważne. Pokochałam ich produkty i nie chciałam tego nigdy zmieniać. W tym roku nastąpił jakiś przełom. Yankee podpadło mi raz, drugi, trzeci... Jakość świec spadła na łeb na szyję, nowe zapachy były albo czymś znakomitym albo powtórką z rozrywki, w dodatku nie równo naolejkowaną przez co jedni trafiali na fajny egzemplarz a inni na ładnie wyglądający znicz za 109 złotych. Postanowiłam spróbować z innymi świecami i tak do mojego mieszkania trafiły Goose Creek Candle. Bardzo je polubiłam, plusów był całkiem sporo - przyjemne zapachy, mniejszy koszt (99 zł za 150h palenia), podobna stylistyka którą tak bardzo lubię, dwa knoty czyli łatwość palenia i bardzo intensywne aromaty po odpaleniu świecy. Jednak ciągle z tyłu głowy było Yankee... ;) Do czasu, gdy trafiła do mnie świeca Jingle Bells - wtedy postanowiłam, że swoją przygodę z nowymi Yankee Candle (będę kupowała  egzemplarze starsze z mojej chciej listy) zakończę na kolekcji Q4 2018 by móc całkowicie przepaść w Gąskowym asortymencie. 


"Zimowy kulig pachnący jabłkiem, gruszką, mandarynką, morelą, kremową wanilią i watą cukrową."

nuty głowy: jabłko, gruszka
nuty serca: morela, mandarynka
nuty bazy: wanilia, wata cukrowa

     Klasyczny słoik, piękna etykieta z reniferem, wspaniały neutralny kolor wosku i obłędny zapach. Według mnie pachnie mieszanką owoców z dodatkiem waty cukrowej i wanilii. Słodkie, otulające, przyjemnie owocowe. Zdecydowanie wyczuwam morelę - jabłko i gruszkę mniej acz znam osoby które zamiast moreli wyczuwały właśnie nuty głowy. 
Ten zapach ostatnimi czasy najczęściej wędrował ze mną do pracy aby umilić czas sobie i klientom. I przyznam Wam, że przy tym zapachu to był dopiero szał. Spotkałam się z wieloma opiniami w pracy, że Jingle Bells to zapach Świąt. I powiem Wam - coś w tym jest... To na prawdę pachnie wigilią - może przez to że mam jakieś skojarzenie z kompotem z suszu... ;) Co by to nie było - zapach jest fenomenalny i skutecznie rozkochał mnie w sobie do tego stopnia, że poczyniłam ostatnio kolejne zakupy z tejże marki. Moc bardzo przyjemna - dałabym dobre 7,5/10. Nie jest to killer ale jest wyraźnie wyczuwalny jako ciepłe i słodkie tło. Według mnie moc jest idealna. 

     Swoją drogą - jeśli chcecie wypróbować ten zapach, to na stronie Markowe Świece kupicie ten produkt za 74,25 zł bez dodatkowych kosztów wysyłki, ponieważ od 49 złotych macie darmową wysyłkę przy opłaceniu zamówienia przelewem. Uważam, że to super inicjatywa a co jak co - Święta tuż tuż a świeca to wspaniały prezent, zwłaszcza tak pachnąca i łatwa w obsłudze jak Goose Creek! :) 



A już tak zupełnie w innej kwestii. W poście OSTATNI MIESIĄC pisałam Wam, że razem z Lizakiem wzięłam udział w reklamie. Efekt naszej pracy możecie zobaczyć poniżej <3



5 komentarzy:

  1. Mam w wosku, ale nie jest to zapach, który szczególnie zapada w pamięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję udziału w reklamie 😘👏
    Świetnie wyszło 😘
    Co do świecy -kusi nutami,uwielbiam wanilie więc napewno się skuszę ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam świece, a w okresie jesień/ zima się z nimi nie rozstaję :) Dodają cudownego uroku i klimatu wieczorami :)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałem dodawać posty co drugi dzień a wychodzi różnie :( pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Z "Goose Creek" nie miałam jeszcze żadnego zapachu. Muszę kiedyś je wypróbować!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Jeśli spodobał Ci się mój blog - zachęcam do obserwowania.
Ściskam!

Copyright © 2016 W Fotelu , Blogger