lipca 29, 2018

CAŁA prawda o... #12 Nowości od NIVEA - suchy szampon, olejek w balsamie i żel pod prysznic

Dawno mnie tu nie było, dobrze że wyrobiłam się z końcem lipca żeby się do Was odezwać ;) A to wszystko za sprawą mojego kanału na Youtube, który ostatnio zajął mi trochę czasu (ale o tym w dalszej części wpisu).


Jak pewnie już wiecie - należę do Klubu Przyjaciółek NIVEA. Nivea zatem podsyła mi co jakiś czas różnego rodzaju nowości, czasem sama biorę udział w ich szybkich konkursach odpowiadając na jedno krótkie pytanie - serdecznie Was do tego zachęcam. Odpowiadacie na jedno pytanie i macie szansę przetestować nowe lub limitowane produkty. Z racji tego, iż kilka rzeczy w ciągu tego miesiąca mi się zebrało - postanowiłam opisać je Wam w jednym poście :) To co? Zaczynamy.


Zacznę od mojego ulubieńca, bez którego nie wyobrażam sobie ostatnio mojej pielęgnacji. I ubolewam, że zaczyna się już kończyć. Szczerze? Dzięki niemu zaczęłam regularnie 2x dziennie nawilżać całe ciało... Z wielu aspektów:

  • obłędny zapach utrzymujący się długie godziny - moja wersja zapachowa to ta z kwiatem pomarańczy. Koniecznie powąchajcie jeśli nie macie w planach zakupu produktu - nie pożałujecie!
  • szybciutko się wchłania;
  • nie pozostawia lepkiej warstwy na ciele i nieprzyjemnego filmu, który zazwyczaj odrzuca mnie przy innych tego typu produktach;
  • i NIE JEST TŁUSTY. jego konsystencja jest lekka, trochę bardziej lejąca się niż standardowy balsam (ponieważ to olejek w balsamie) acz produkt nie jest ani trochę tłusty.
  • nie zostawia plam na ubraniach, więc z powodzeniem stosuję go 2x dziennie.


Wiecie, że jestem z Wami szczera. Będę i tym razem. Gdy zobaczyłam że jest to OLEJEK w BALSAMIE pomyślałam "eeee.... posmaruję sobie odrobinę rękę żeby chociaż cokolwiek wiedzieć o tym produkcie ale na pewno powędruje do mojej przyjaciółki albo mamy..." po czym posmarowałam dłoń i przepadłam. Gdy dowiem się, że ten balsam znika z półek - robię zapas. Nigdy żaden balsam tak mi się nie spodobał. Nie wyobrażam sobie bez niego swojej pielęgnacji. Przy okazji kolejnych zakupów drogeryjnych wrzucam 2 opakowania do koszyka, żeby przypadkiem mi go nie zabrakło. Polecam go Wam serdecznie. Fajnie nawilża, pięknie pachnie, szybciutko się wchłania, nie zostawia filmu na skórze i nie plami ubrań. Jeśli mam się przyczepić - wolałabym produkt z pompką, na pewno byłoby to wygodniejsze. Ale poza tym - czego chcieć więcej? JESTEM NA TAK! 


Kolejny produkt był sprawdzony przeze mnie raz i wiem, że poleci ze mną we wrześniu na zasłużony urlop ;) Dlaczego nie wykorzystam go teraz? Szkoda mi go :D Co prawda - żel jak żel :) Fajnie się pieni, ponieważ zawiera w sobie malutkie kuleczki (Drobinki?) które przy masowaniu skóry delikatnie pękają i dodatkowo nawilżają skórę i spieniają produkt. Fajny bajer, podoba mi się takie rozwiązanie. Początkowo myślałam, że to drobinki peelingujące, ale nawet lepiej że to jednak nie to :) 


A produkt poleci ze mną na wakacje z 2 względów:

  • zapach! Świeży, cytrusowy, gdzieś z nutką "trawy". Pasuje zarówno mnie jak i mojemu narzeczonemu. Myślę, że taki świeży i fajnie pieniący się żel fantastycznie sprawdzi się podczas wakacyjnych wojaży, odświeży po kąpielach słonecznych. I sam fakt tego, że podpasuje i kobiecie i mężczyźnie bo nie jest zapachem kwiatowym albo tym takim typowo męskim sprawi, że zaoszczędzimy miejsce w bagażu - w końcu zamiast 2 produktów pod prysznic weźmiemy tylko ten jeden :)
  • Jego pojemność i fakt, że produkt jest wydajny (niewielka ilość wystarczy na umycie całego ciała) sprawi, że na pewno starczy nam podczas wyjazdu.


Czy są tutaj osoby, które nie używają suchego szamponu? ;)
Przyznam szczerze i bez bicia, że u mnie nie może zabraknąć suchego szamponu ;) TO bardzo fajny i wdzięczny kosmetyk/produkt. Nie raz ratował mi głowę ;) Również NIVEA w swoim asortymencie ma suche szampony - co ciekawe, szampony są w 3 wersjach, każda wersja przeznaczona jest dla innego koloru włosów. Mój jest dla włosów jasnych. 


Osoby, które śledzą mój instagram i oglądają mnie na Youtubie wiedzą, że ostatnio przeszłam metamorfozę i przefarbowałam się na brąz. To jednak nie przeszkadza mi w stosowaniu suchego szamponu dla odcieni blondu ;) Fakt - może szampon na pierwszy rzut oka pozostawia białe ślady, to w momencie rozcierania go i rozczesywania włosów - biały nalot znika. 


Jeśli jednak mam być szczera, nie jest to produkt po który sięgnę drugi raz gdy ten szampon się skończy. Mogłabym ostatecznie zrobić to dla zapachu, ale chyba nie o to nam chodzi. Suchy szampon ma chyba odświeżać włosy a nie tylko dawać super zapach, prawda?


Zdecydowanym plusem tego produktu jest nieziemski zapach, który po pierwszym użyciu przypominał mi jedną z moich ulubionych świec Yankee Candle - Sweet Nothings. Swoją drogą recenzję tego zapachu znajdziecie TUTAJ :) Zapach utrzymuje się na włosach bardzo długo! I jeśli nie lubicie produktów, które cały czas czujecie - to nie będzie produkt dla Was. Zapach szamponu jest bardzo intensywny i cały czas wyczuwalny. Dla mnie to akurat zaleta - zwłaszcza że pachnie jak Yankee ;)
Plusem jest również wygodne opakowanie i pojemność produktu. 200 ml to przystępna pojemność.

Minusem natomiast jest fakt, że ten produkt nie odświeża tak, jakbym tego sobie życzyła. Przyzwyczaiłam się do działania Batiste i niestety Nivea temu produktowi nie dorównuje. I chyba jest nawet droższa od wspomnianego produktu (co do ceny, mogę się mylić). Także zapach NA PLUS, ale działanie to takie - MEH.... Bo odświeża, ale nie tak jak inne suche szampony, które możemy kupić. 

I jeśli chodzi o NIVEA, to byłoby na tyle :)

Ale szybciutko przejdę do informacji o Youtube i zmianach, które będą na moim blogu. 
Jak już wiecie, zaczęłam nagrywać filmy. Z racji tego, że dopiero zaczynam, obycie się z kamerą i montaż filmów dość mocno skradło mój wolny czas - dlatego też ostatnio nie pojawi się tu żaden wpis. Ale wracam :) Wracam i uczę się systematyczności. 
  • filmiki na moim kanale pojawiają się w każdą środę;
  • posty na blogu pojawiają się w każdy czwartek. 
Obiecałam konkurs z okazji 25 tysięcy odwiedzin. Nagrodę i zasady powinny pojawić się w kolejnym, czwartkowym, wpisie :)

A jeśli chcecie - serdecznie zapraszam Was na mój kanał :) Ostatnio wrzuciłam dwa ciekawe filmiki: pierwszy z nich to OpenBox Lipcowego SHINYBOXA natomiast drugi film to recenzja palety Maxineczki - Beauty Legacy. Zapraszam serdecznie :):)





 I to byłoby na tyle :) Zachęcam Was do subskrybowania mojego kanału, żeby być ze mną na bieżąco :) A jeśli nie chcecie lub nie macie takiej możliwości - zapraszam Was w każdą środę na film i w każdy czwartek na wpis na blogu :) 
Ściskam Was mocno!

3 komentarze:

  1. Ciekawy ten olejek Nivea, muszę go przynajmniej niuchnąć przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) Pachnie fenomenalnie. Z tego co wiem, ma jeszcze inne wersje zapachowe, jednakże ten z kwiatem pomarańczy jest mistrzostwem świata :)

      Usuń
  2. Mnie kusi suchy szampon, ale mam bardzo suche włosy i obawiam się ich dodatkowego przesuszenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Jeśli spodobał Ci się mój blog - zachęcam do obserwowania.
Ściskam!

Copyright © 2016 W Fotelu , Blogger