marca 04, 2018

CAŁA prawda o... #7 Paletki W7 - Delicious i On The Rocks

Cześć!
Jeśli śledzicie mojego INSTAGRAMA, na pewno wiecie że w moje ręce wpadły ostatnio dwie palety, które są baaardzo inspirowane paletami Anastasia Beverly Hills - Subculture oraz Modern Renaissance. Chodzi mi o palety od W7 - Delicious a także On The Rocks. Jak się sprawują? Czy są dobrą i wartą zakupu alternatywą dla cholernie drogiej i ciężko dostępnej Anastasi?
Sprawdziłam to dla Was! :) To co? Zaczynamy! 

Jako wizażystka, pracowałam już z nie jedną paletą - czy to podczas kursu i obrony dyplomu, na sesjach czy też w domowym zaciszu. Paletki  od Anastasia Beverly Hills znam i lubię głównie za ich pigmentację i wspaniały i przemyślany dobór kolorów. Jedyne co mnie skutecznie zniechęca do zakupienia własnego egzemplarza to dostępność i cena. Wybaczcie, ale mimo ogromnej sympatii do ABH, mój portfel odczułby znacznie wywalenie ponad 200 zł na paletkę. Jestem miłośniczką makijażu ale na razie nie odczuwam potrzeby posiadania WŁASNEJ palety Modern Renaissance czy Subculture ;)
Gdy tylko zobaczyłam te palety od W7, pomyślałam - super alternatywa! Jeśli się sprawdzą, będą totalnym hitem bo kolory tych palet sprawiają, że chce mi się malować :) 
Wrzuciłam paletki to e-koszyka na internetowej drogerii i czekałam, aż paletki do mnie dotrą. Dotarły więc mogłam zabrać się za testowanie.


Jak widzicie - opakowanie zewnętrzne (w odróżnieniu do środka palet) zdecydowanie różni się od paletek od ABH. Te tutaj są wykonane z taniej tektury czy materiału tekturo-podobnego. Są "tanie", nie oszukujmy się. W środku każdej paletki mamy lusterko (i to całkiem dobrej jakości, nie zauważyłam żeby zniekształcało obraz) a także kiepskiej jakości dwustronny pędzelek. Dlaczego słabej jakości? Mimo tego, że włosie pędzla było dość miękkie, to niestety żaden produkt tego włosia się kompletnie nie trzymał.

Najpierw porobiłam swatche - pędzlem i palcem na czystej ręce, bez bazy. Pigmentacja cieni nakładanych palcem była niczego sobie! Te robione pędzlem wypadły już gorzej ;) Ale zazwyczaj swatche robione palcem są zdecydowanie bardziej napigmentowane. To właśnie wtedy podzieliłam się z Wami zdjęciem i informacją, że jestem jak na razie pozytywnie zaskoczona. No co jak co, ale paletki za 24 złote każde, dające tak mocny pigment z palca? Byłam po prostu w totalnym szoku!

Rozmieszczenie i kolorystyka cieni do złudzenia przypomina te od ABH. Nawet ich osyp zdaje się być identyczny ;) Dlatego radzę w pracy z tymi cieniami albo robić oko w pierwszej kolejności, albo zrobić osyp z pudru tuż pod okiem aby nie trzeba było zmywać korektora i podkładu uwalonego w cieniach ;)



W końcu przyszedł moment testowania cieni na powiece. Wiedząc, że cienie się cholernie pylą (robiłam swatche pędzlem także wiedziałam co dzieje się po dotknięciu pędzlem powierzchni cienia), postanowiłam zrobić najpierw makijaż oka a dopiero później makijaż twarzy. 

Na pierwszy ogień poszła Paletka "On The Rocks" ze względu na piękną kolorystykę. Chciałam koniecznie przetestować na oku zieleń, z tego względu, że widziałam na swatchach największą różnicę między nakładaniem pędzlem a palcem. I zaczęło się... Powiem tak - dałam na powiekę standardową bazę, na której WSZYSTKIE cienie wyglądają dobrze i trzymają się nieruszone całą noc (a mowa tu o korektorze Collection Lasting Perfection w odcieniu 01 Fair) Nakładanie cienia było w miarę w porządku, do momentu kiedy nie zaczęłam cienia rozcierać. Przy każdym ruchu pędzla, cień magicznie znikał z powieki tworząc dodatkowo gdzieniegdzie niechlujne plamy. 
Zobaczyłam, że z pomarańczowym i żołto-musztardowym kolorem stało się tak samo. Stwierdziłam, że ugram to inaczej... Zmyłam 1 próbę z powieki i chwyciłam czarną, miękką kredkę. Postanowiłam zrobić makijaż na bazie z czarnej kredki.
I na bazie z kredki poszło hm... jakoś. Acz i tak zdecydowanie lepiej niż przy drugiej paletce ;)
Nie mogę nic złego powiedzieć na te "foliowe" cienie ;) Są na prawdę fajne i nakładają się super (oczywiście przy pomocy palca). Ale dla dwóch fajnych cieni kupować całą kiepskiej jakości paletkę? Sama nie wiem... Zobaczcie co udało mi się ostatecznie zrobić przy pomocy tej paletki.
Wybaczcie niedociągnięcia, ale na prawdę każde dotknięcie pędzla równało się ze zdjęciem cienia z powieki...



A teraz paletka Delicious... Kolory są piękne, tego nie mogę zarzucić tej "inspiracji" od W7 ;)
Zresztą zobaczcie sami.


Zmyłam poprzedni makijaż oka i zrobiłam chmurkę z pudru pod okiem. Z tego co pamiętam, ta paletka wypadła lepiej na swatchach niż jej poprzedniczka. Gdy zaczęłam nakładać cienie na powieki - czar prysł... O ile zbudowanie załamania na "mokrej" bazie z korektora wypadło spoko, o tyle reszta makijażu była dla mnie przykrym zdarzeniem... Działo się to samo co z poprzednią paletą, tyle że jakoś 2 razy gorzej... Cienie ani trochę nie trzymały się powieki. Każdy ruch pędzla sprawiał, że kolory znikały a dokładanie ich tylko pogarszało sprawę. ostatecznie zaczęłam wklepywać cienie palcem, żeby to jakoś wyglądało... Stwierdziłam, że MUSZĘ zrobić jakiś makijaż. Chciałam koniecznie pokazać Wam co można zrobić każdą z tych palet... Przy tej totalnie się załamałam. Żaden z cieni nie był chociażby DOBRY. Ani matowe, ani perłowe cienie z tej palety nie są godne polecenia. Ja wiem, że to tylko 24 złote. Ale chcecie się irytować za tę kwotę? Ja raczej nie... ;) 
Zobaczcie co udało mi się zrobić przy pomocy tej palety. 




Sama nie wiem, czy chcę dawać tym paletom kolejne szanse... Paletki albo niestety wyrzucę, albo dam komuś, kto będzie chciał sobie ją przetestować... Chociaż nie wiem czy oddawanie jej komuś to dobry pomysł - nie chcę żeby ktoś się przeze mnie irytował ;)

Także jeśli chcecie spróbować - ok, nie ma problemu, ale wydaje mi się że szkoda nawet tych 24 złotych na cienie, z którymi nie da się pracować. Ja jestem na nie i według mnie te palety to totalne nieporozumienie ;)


Mieliście okazję testować te palety? Jeśli tak, to jak się Wam z nimi pracowało?:) Jestem strasznie ciekawa, dajcie znać w komentarzach!


28 komentarzy:

  1. Zwróciłam już wcześniej na nie uwagę, ale cały czas sceptycznie do mich podchodziłam. I widzę, że dobrze zrobiłam, że nie zdecydowałam się na zakup tych paletek. Szkoda bo kolory mają potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory faktycznie mają ogromny potencjał.
      Ale praca z nimi... Trzeba się na prawdę namęczyć i nagłówkować, żeby to jakoś wyglądało.

      Usuń
  2. Kolorki fajne, ale jak widać nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie znam ich,a po twojej opinie zdecydowanie mówię im NIE😉
    O ABH słyszałam ale 200 zł za cienie to naprawdę przesada😧
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - za jakoś się płaci :D
      Może kiedyś jak będę miała "zbędną gotówkę" to pokuszę się o palety ABH, jednak na razie podziękuję :D

      Usuń
  4. Szkoda, że tak słabo trzymają się powiek i kurcze znikają przy blendowaniu! :( Chętnie bym kupiła taki zamiennik ABH ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszna szkoda, zwłaszcza że kolory w paletach są fantastyczne...

      Usuń
  5. Mnie na szczęście nie kusi ani oryginał ani W7, nie widzę tu dla siebie w żadnej z palet większości kolorów, które mi się podobają, a dla 2-3 całej palety kupować nie będę. Choć nie powiem jakbym już miała kupić to jednak ABH.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ABH zdecydowanie wygrywa jeśli chodzi o jakość i pigmentację cieni ;) Ale jasne - nie warto kupować palet dla zaledwie 2 czy 3 cieni ;) Zawsze takie cienie można znaleźć w pojedynczej postaci :)

      Usuń
  6. Jakoś nigdy mnie nie kusiły kosmetyki W7. Lepiej zainwestować w inną paletkę :)
    Dołączam do obserwatorów :)
    Czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam coś z W7 - chyba kredkę do brwi i przyznam, że była całkiem ok do naturalnego i szybkiego makijażu brwi :) Ale te paletki - no niestety, tylko i wyłącznie ładnie wyglądają ;)
      Serdecznie dziękuję za obserwację! :)

      Usuń
  7. Nie miałam żadnej z tych palet, ale ta pierwsza zdecydowanie bardziej mi się podoba :D Makijaże śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pierwsza (On the rocks) jest faktycznie zdecydowanie ciekawsza :) Zielenie fajnie kontrastują z odcieniami musztardowymi i pomarańczu :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  8. hmmm, ten pierwszy zestaw ma mega gamę kolorków, ale chyba masz rację lepiej nie inwestować nawet tych 24 złotych w co s co ma być byle czymś.
    Makijaże wykonałaś fantastycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej odłożyć te 24 złote na rzecz innej paletki :)
      Dziękuję! :)

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o kolory, to ta druga zdecydowanie bardziej mi się podoba. :)
    blog | instagram | youtube

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolory są bardzo przyjemne ale niestety tylko w palecie ;)

      Usuń
  10. Przyznam że efekt na oczach jest naprawdę rewelacyjny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile się trzeba było napracować, żeby wyszło coś takiego ;D

      Usuń
  11. Przepiękne makijaże :)
    Zapraszam na nowy post :)
    www.stylishmegg.pl/2018/03/jeansowa-katana-z-futerkiem.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam tych paletek ale chyba wydaje mi się lepszej jakości paleta w tej samej kolorystyce od Makeup Revolution:)

    www.windowtothebeauty.com

    OdpowiedzUsuń
  14. A tak się ładnie prezentuje...niestety to złudne wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Jeśli spodobał Ci się mój blog - zachęcam do obserwowania.
Ściskam!

Copyright © 2016 W Fotelu , Blogger